Gdańska Federacja Żeglarska


Nasze imprezy

XXX Regaty o Puchar Obrońców Westerplatte

czyli o przewadze dokumentów nad zdrowym rozsądkiem

Tegoroczny sezon doświadcza gdańskich żeglarzy trudnymi warunkami. W piątek 29 sierpnia Yacht Klub "Północny", spadkobierca nazwy im.Obrońców Westerplatte, rozpoczął jubileuszową edycję swych regat tradycyjnie - od rozegrania Małego Pucharu Obrońców Westerplatte na Martwej Wiśle w okolicy swej przystani. Przy północnym (nomen omen) wietrze dochodzącym do 7°B, bliskość nawietrznego brzegu z pobliskimi wieżowcami powodowała powstawanie szkwałów przychodzących z mało spodziewanych kierunków. Zmuszało to załogi do nie lada wysiłku i zachowywania nieustannej czujności. Od startu do mety prowadził "Polled" prowadzony przez Jacka Chabowskiego chwilami doganiany przez "Majora". W tej kolejności przekroczona została meta po niespełna 50 min. żeglugi. W czasie poniżej 1 godziny żeglugi na metę weszła, jako trzecia "Albacora" z Krzysztofem Bałabuchem. Ostateczna klasyfikacja tego wyścigu dokonana w dwóch grupach jachtów: do 7 m i powyżej 7 m długości kadłuba. uwzględniająca skorygowany o współczynnik KWR czas żeglugi wyłoniła zwycięzców. W grupie jachtów mniejszych zwyciężył Andrzej Gierulski na s/y "Argea", a wśród większych Krzysztof Bałabuch na s/y "Albacora". Po raz kolejny potwierdziła się słuszność stosowania współczynnika wyrównawczego KWR. Nie wygrali najszybsi, a ci którzy najlepiej potrafili wykorzystać walory swych jachtów. W tym miejscu należy wyrazić słowa uznania organizatorowi za przewidzenie w programie regat czasu na wykonanie podstawowych pomiarów zgłoszonych jachtów, dając tym samych wszystkim uczestnikom szansę na sprawiedliwą ocenę ich wysiłku.

Akwenem drugiego dnia regat, tym razem o Duży Puchar Obrońców Westerplatte, została wyznaczona Zatoka Gdańska w okolicy mola w Brzeźnie. Pomimo prognozy zwiastującej spadek prędkości wiatru, rzeczywistość sprawiła, że tylko część zgłoszonych jachtów przybyła na start. Wiało z północy nie mniej niż 6°B, a stan morza wynosił przynajmniej 3-4°B. Część jachtów ruszająca na Zatokę z przystani YK "Północny", gdzie nic nie wskazywało na istniejące warunki, zatrzymała się w okolicy wyjścia z Nowego Portu oczekując na spóźniającą się motorówkę sędziowską (awaria). Z uwagi na wchodzącą w wejście wysoką falę jachty poszukując spokojnego miejsca skierowały się do basenu Straży Granicznej. Spokojna woda tego basenu zasłonięta od wiatru okazała się jednak nieprzyjazna z powodu interwencji ochrony militarnego obiektu uzbrojonej w broń maszynową i grożącej aresztowaniem jachtów. Dla obiektywnej oceny incydentu należy dodać, że ochrona nie była reprezentowana przez żołnierzy Straży Granicznej (ci są najczęściej życzliwi żeglarzom), a przez pracowników agencji ochrony, a więc uzbrojonych cywili, którzy w swej gorliwości nie wykazują żadnego zrozumienia dla cudzych problemów. Pisząc w ten sposób wystawiamy im być może pozytywną opinię, ale nigdy nie wiadomo, co kogo cieszy. Sytuację rozładowało przybycie motorówki sędziowskiej. Jachty wyszły z basenu. Jedne na trasę, a inne w drogę powrotną na przystań.

Na starcie stanęło 14 jachtów. Odcinek na wiatr trasy 3 wyścigów up&down (2 okrążenia) wynosił niespełna 1 Mm. Wszystko odbywało się bardzo szybko i sprawnie. Czas wyścigu wynosił ok. 30 min. Przerwy pomiędzy wyścigami trwały kilkanaście minut. Sędzia na stającej, co chwila dęba motorówce, znalazł uznanie w oczach wszystkich. Podczas wszystkich tych wyścigów czołówka formowała się w połowie pierwszego boku i nieodmiennie prowadzenie obejmował "Swallow" przed "Dużym Ptakiem" i "Majorem". Spinakery stawiały wyłącznie największe, z liczną załogą "Swallow" i "Duży Ptak". Pozostali z powodu panujących warunków i krótkiego boku z wiatrem żeglowali na żaglach podstawowych. Po drugim wyścigu siła wiatru zaczęła nieznacznie spadać osiągając przed startem do IV wyścigu siłę 5°B. Stan morza również złagodniał. IV wyścig nazwany "długim" prowadził z niezmiennych od I wyścigu linii startu i znaku nawietrznego, który spełnił rolę boi rozprowadzającej, na boję przy molo w Sopocie i metę (również niezmienną) przy molo w Brzeźnie. Tak, jak w poprzednich wyścigach czołówka bez zmian osiągnęła boję przy molo w Sopocie. Na tej boi rozstrzygnęły się losy tego wyścigu. Pierwszy "Swallow" okrążył ją lewą burtą. Drugi "Duży Ptak" prawą burtą. Trzeci "Major" lewą burtą. Czwarty "Polled" lewą burtą. Jak się później okazało porządek zaprowadziła załoga "Menueta" w wyniku czego "Słoni", który okrążył ją lewą burtą wracał prawie 300 metrów, aby okrążyć ją prawidłowo t.zn. prawą burtą. Paru innych eksperymentatorów również wracało, tyle, że mniej. Całego zamieszania można było uniknąć, gdyby po pierwsze sternicy jachtów czytali instrukcję żeglugi; po drugie, gdyby sędzia przewidział konsekwencje niezbyt fortunnych zapisów w tym dokumencie. Stało się jednak, jak się stało. Bezsporne zwycięstwo dokumentu nad zdrowym rozsądkiem zostało ogłoszone i choć Jacek Chabowski podnosił, że zgodnie z instrukcją żeglugi można było płynąć na metę bezpośrednio po ominięciu boi rozprowadzającej, prowadzony przez niego "Polled" wraz z pozostałymi wyznawcami zdrowego rozsądku zostali zdyskwalifikowani. Nikt się nie obraził, a doświadczenia przybyło, albowiem wiadomo od dawna, że jeżeli się czegoś nie wie o trasie trzeba patrzeć, co robi Krzysiu Paul, albo Krzysiu Bałabuch. Oni zawsze wszystko robią, jak należy i wszystko wskazuje na to, że do grona legalistów dołączył sternik "Menueta". Wyniki bezwzględne i tak zweryfikował współczynnik KWR mianując zwycięzcą Dużego Pucharu Obrońców Westerplatte Dorotę Stawską prowadzącą jej rodzinnie obsadzoną s/y "Rioja". Dla nieobeznanych informacja, że Rioja to nazwa hiszpańskiego wina, więc "j" czytamy, jak "h" i w ten sposób radzimy sobie z odmianą gramatyczną tej trudnej nazwy. Składając gratulacje Dorotce (to drugie wygrane regaty), zainteresowanych klasyfikacją generalną regat odsyłamy na stronę www.zeglarz.gda.pl

W podsumowaniu należy uznać regaty za bardzo udane mimo pogody, która przetrzebiła uczestników. Organizacja, jak zwykle w YK "Północny" precyzyjna przy gremialnym udziale wielu członków klubu. Szczególnie godnie wypadło zakończenie regat zlokalizowane w Muzeum Morskim poprzedzone nostalgicznym filmem o Obrońcach Westerplatte. Patrona medialnego TVP Gdańsk reprezentował Jan Lindner z ekipą. Dziwiła nieco nieobecność przedstawicieli innych patronów, ale to już niejako standard, więc czas przywyknąć. Zwycięzcom odrębnych klasyfikacji wręczono puchary, a wszystkim okolicznościowe upominki. Brakiem może okazać się brak materiałów zdjęciowych z trasy Dużego Pucharu, ale nic dziwnego - warunki były takie, że do trzymania sprzętu mogło zabraknąć ręki, a bezpieczeństwo przecież najważniejsze.

Następne regaty z cyklu Pucharu Zatoki Gdańskiej, to Puchar Komandora JKM "Neptun" 13,14 września. Organizator i Gdańska Federacja Żeglarska zapraszają.

Do zobaczenia na starcie,

Andrzej Szrubkowski
sternik s/y Major POL 5194